FALKÄR, THE HUNTER, Andrea miniatures, 54mm

FALKÄR, THE HUNTER, Andrea miniatures, 54mm

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem tę figurkę pomalowaną przez Julio Cabos’a, poczułem ładunek emocji który ona wyraża. Pomyślałem, że to byłby idealny materiał dla wielu interpretacji koloru, i że może być łatwo umiejscowiona w wielu sceneriach… Ale zawsze to będzie to ten sam temat: myśliwy goni swoją zdobycz.

Od pomysłu do kompozycji

Z tym pomysłem poszedłem do mojego towarzysza broni Piqui po pomoc w wymyśleniu kompozycji w której miałem umieścić figurkę. Tygodnie później, dał mi z powrotem gotową podstawkę z figurką. Nasza postać przechodził w niej przez ostępy leśne czerwony w śniegu, przedzierając się między wysokimi drzewami, tropiąc po śladach ranionego olbrzyma… Kompozycja nie tylko kadruje główną postać, ale również tworzy szczególną atmosferę narracji i dobrą historię do opowiedzenia.

Falkar-04

Falkar-05

Malowanie figurki

Wszystko to aż wołało, aby zacząć malować, więc nie czekałem ani chwili dłużej. Wybór kolorów był prosty, to po prostu musiała być atmosfera w zimnej tonacji kolorów, pasującej do zimowego krajobrazu. Od mniej nasyconego koloru na dole figurki, dodając coraz wyżej koloru i tekstury dla jej ożywienia.
I chcę tutaj wyjaśnić, że moje malarstwo, stosowana technika różni się za każdym razem coraz bardziej się od tradycyjnych metod. Logika oświetlenia od góry, cieniowania wg
zenitalnego światła, światła i schematy kolorów i tak dalej ustępują w mojej pracy przed teksturami. Aby nadać realizmu i żywotności różnorodnym materiałom. Dość często pracuję z techniką, którą lubię nazywać „rozmnożonego światła”, w przeciwieństwie do światła zenitalnego (z góry), ponieważ światło może być stosowane wszędzie tam, gdzie mamy ochotę. Dlatego prawdopodobnie będziecie zdziwieni patrząc na te figurkę.
Ale wierzę, że w zamian za to, zobaczycie wolność tworzenia otwiera umysł, aby wykorzystać dużo więcej rozbudowanych opcji, niż ograniczenie się do jednego tylko ujęcia tematu. Skorzystajcie więc z pretekstu i sami zdecydujcie, jak chcecie pomalować swoje figurki.

Malowanie twarzy figurki

Jak zwykle w moich miniaturach, zaczynam z twarzy. Ale w tym przypadku zrobiłem małą odmianę. Jesteśmy oczywiście przyzwyczajeni do malowania najpierw oczu, a potem reszty twarzy. Jednak ktoś mi kiedyś zasugerował, że można to zrobić inaczej, odwrotnie, najpierw twarz, a potem oczy. Ale … dlaczego tak? Wyjaśnienie jest następujące: zobaczcie jaka jest pierwsza rzecz, którą widzicie na figurce? Gdzie kieruje się najpierw nasze spojrzenie? Odpowiedź jest w obu przypadkach oczywista. Twarz jest centrum naszej figurki. A w środku, oczy, które nadają jej życie i wyraz.
Jeśli malujemy najpierw spojrzenie, to możemy nie dopracować twarzy, która będzie nim przytłoczona. W ten sposób osiągniemy tylko połowę, 50% siły wyrazu figurki Jednakże, jeśli zostawimy oczy na koniec, będziemy zmuszeni do dopracowania szczegółu twarzy o wiele dokładniej. Tak więc mamy do odzyskania aż 50% ekspresyjności twarzy.
Jeśli to zrobimy, praca twarz będzie znacznie lepiej pomalowana i kiedy skończymy i pomalujemy oczy, wynik będzie znacznie lepszy. To może brzmieć zawile, ale pomalowanie oczu na końcu poprawia jakość malowania twarzy.

Zobacz video na którym Iguazzu maluje twarz figurki tutaj

Falkar-twarz

Poprawki są nieuniknione

Tak czy inaczej, malując twarz stawiamy na siłę i wyrazistość. Wiele detali twarzy wymaga skrupulatnego wypracowania przy cieniowaniu, ale nawet jeśli postać wygląda już kompletne, jak malujemy inne części figurki musimy często wrócić do początku, i trochę retuszować i skorygować. Jest dość prawdopodobne, że cieniowanie jest w porównaniu do reszty ciała zbyt jasne lub trzeba podkreślić kontrasty. Moim zdaniem absurdem jest pisać w artykule „Cóż, twarz jest zakończona i nie dotykam jej ponownie …” Słyszałem to bardzo wielu razy, a potem myślę: Chodź! Głupcze! Spróbuj zrozumieć, że twarz jest częścią całego cała! A to powoduje, że dana część początkowo wygląda super a po połączeniu w całość figurki staje się nudna i bez wyrazu i nie można nawet zauważyć, czy to barbarzyńca czy brodata kobieta … Dla tego należy zawsze cofnąć się i ponownie sprawdzić, czy to co mamy pomalowane Trzyma się razem kupy, czy komponuje się dobrze ze sobą.

Malowania ciąg  dalszy

Jedna rzecz w figurce mi nie odpowiadała – kucyk związany na czubku łysej czachy. A sama twarz – gładka jak pupcia niemowlęcia. To pozbawiało go całej plemiennej dumy, musiałem zrobić inaczej, nadać mu honor i wygląd prawdziwego łowcy. Trzy dni po pustkowiu w pościgu za potworem, bez snu i oczywiście bez golenia, trzeba było nadać twarzy zapuszczony, zarośnięty wygląd. Stworzyć wrażenie siły.

Reszta figurki została przemyta z kolorem podstawowym, zmieszanym z każdym z użytych odcieni. Sprawia to, że w gotowej figurce istnieje pewna harmonia miedzy użytymi kolorami. W tym konkretnym przypadku był to green uniform color, myślę, że nie jest ważne, jaki kolor, ważne aby uzyskać odrobinę spójności kolorystycznej na koniec malowania.
Jako jeden z moich małych dziwnych nawyków, lubię kadrować twarz, aby wiedzieć jak się komponuje z resztą figurki – pomalowałem najpierw płaszcz. To dołami ogólny pogląd na to, jak twarz prezentuje się na tle innych części figurki.

Falkar-06

Falkar-07

Malowanie metalu na figurce

Przeszedłem teraz do metalu. Zawsze dużo brudzę przy ich malowaniu i musze po nich zamalowywać wiele śladów –to koszmar. Wolałem więc zacząć od nich. Po pomalowaniu podkładu z ciemnego i zimnego koloru … zaczynamy z metalem. Ciemny metal – boltgun i black. Dalej koncentruje się na tonach i odcieniach, bo uważam że rozjaśnianie koloru który błyszczy sam z siebie jest bezwartościowe. Parę rozjaśnień dla ich wyróżnienia i krok po kroku cieniowanie kolorem metalicznym z coraz większym dodatkiem nie metalicznego koloru bazowego. Idea polega na stonowaniu metalicznego połysku, tak, że pozostawiony czysty metal sam wyróżnia się i nie trzeba go rozjaśniać.

Malujemy figurkę fantasy i teraz przyszedł czas na inki. Maja one podkreślić przez liczne warstwy laserunku typowy dla figurek fantasy nierzeczywisty kolor metalu tych licznych miniatur z twarzą Brada Pitta rżnących setki smoków… w naszym przypadku łowcy ścigającego olbrzyma. Byle by tylko wyglądało fajnie. Przy malowaniu napierśnika zauważyłem, ze większość modelarzy męczy się nadając mu metaliczny wygląd. Ja natomiast złamałem schemat i pomalowałem go jak wzmocniona skórę. Pyzatym ten facet jest obciążony jak muł Mariusza – (sprawdź w wkipiedii), jakby miał pancerz, to by się jeszcze zapadł w śnieg po biodra.

Falkar-03

Falkar-02

Kolory, tekstury i wykończenie detali

Jeżeli chodzi o białą tunikę, to była ona początkowo kontrowersyjnym wyborem ale ostatecznie zdała egzamin. Tu zobaczycie pierwsze teksturowanie przez drobne kropki i laserunki (glaze).

Inną ciekawą częścią figurki jest tarcza. Wewnętrzna powierzchnia – deskowanie – jest malowana olejami. Warto spróbować, na jakimś małym elemencie modelu – możecie osiągnąć interesujące efekty. Cześć zewnętrzna pomalowałem imitując rozdarcie materiału ukazujące deskowanie. To jest łatwe jak skopiowanie ilustracji, żadnej wielkiej tajemnicy tu nie ma.

Falkar-plaszcz

Falkar-tarcza

Nie ma wiele do opowiadania o reszcie figurki. Teksturowanie poszczególnych części i klejenie płaszcza, tak aby nie było widać śladu. Drzewa pomalowałem olejami, w wielu etapach, aż uzyskałem odpowiedni wygląd. Śnieg to pył kupiony w Doblefilo zmieszany z wikolem i odrobiną błękitu dla złamania bieli i zmniejszenia odblasku, który mógłby przyćmić figurkę. Po wyschnięciu odrobina błyszczącego lakieru tu i tam .

Sama figurka była trudna w montażu, ale sprawdzanie nowych technik dało mi duża frajde.

Falkar-01

Oryginalny tekst angielski znajdziesz tutaj

Blog Iguazzu –link

Tłumaczenie i redakcja – Wojciech Bułhak

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *