Young Miniatures: USMC, Vietnam Hue 1968, 1/10

Young Miniatures: USMC, Vietnam Hue 1968, 1/10

Popiersia Young Miniatures mają w sobie coś, co sprawia, że aż chce się je malować. Są delikatnie, nienachalnie rzeźbione, a przy tym bardzo prawdziwe. Nie przekombinowane, nie nazbyt ekspresyjne, nie teatralno-operetkowe. Owszem: po niemal wszystkich twarzach Young Miniatures widać tę samą rękę rzeźbiarza (posągowe, klasyczne rysy, twarze przystojne w taki trochę filmowy sposób) – ale przy odrobinie pracy pędzlem da się z każdej z nich wyciągnąć indywidualne cechy. Popiersie, przedstawiające młodzieńca z USMC, Hue 1968, to właśnie coś takiego: czysta przyjemność malowania.

DSCN0569

Popiersie żołnierza Marines z Hue firmy Young Miniatures

Wartość tego popiersia młodego Marinesa z Young Miniatures lepiej ocenimy, poznając najpierw kilka szczegółów historycznych. Walka o Hue podczas ofensywy Tet w 1968 roku to jedno z wyjątkowych wydarzeń podczas wojny w Wietnamie. Inaczej niż w innych miastach, jak np. w Sajgonie, do walki nie przystąpiły tu lokalne jednostki Vietcongu, ale regularne oddziały Armii Wietnamu Północnego. Dowództwo amerykańskie początkowo zbagatelizowało doniesienia z Hue, i wysłało tam nieliczne oddziały Marines. Ostatecznie piechota morska musiała przez wiele dni wgryzać się w umocnione przez regularną armię miasto. Vietcong w Sajgonie i okolicach został szybko rozbity i po ofensywie TET nie był już poważnym przeciwnikiem. Wojsko z północy było w Hue bardzo trudnym przeciwnikiem, i Marines musieli wziąć udział w najgorszym rodzaju walki – zdobywaniu miasta.

Recenzja in-box popiersia

 Young Miniatures: USMC, Vietnam Hue 1968, Nr YM1817, skala 1/10. W zestawie części dostajemy całkiem sporo:

części popiersiaRadio w popiersiu Young Miniaturesodwzorowanie pleców popiersia USMC

 Odlane są z dość twardej, ale nie nazbyt kruchej żółtawej żywicy, typowej dla Younga. Trochę śmierdzącej, ale można z tym żyć. Odlewy czyste, bez bąbli, gładkie.

Klamotów jest, jak wspomniałam, dużo: granaty, radiostacja, antena, słuchawka telefonu, zwinięty w spiralkę drucik jako kabel. Składa się to wszystko bezproblemowo, nawet drucika jest tyle ile trzeba, ani za dużo, ani za mało.

Najważniejsza część figurki: twarz

popiersie USMC - głowa z prawej popiersie - głowa z prawej twarz popiersia USMC - Hue

Tu właśnie najlepiej widać to, o czym pisałam na początku: ową nienachalność rzeźby. Niektóre figurki są rzeźbione „sztywno” – niejako narzucają malarzowi interpretację wyrazu twarzy (nie zawsze taką, na jaką malarz miałby ochotę!). Popiersia Young Miniatures pozwalają niemal dowolnie bawić się z emocjami. Temu chłopcu z Hue można by wmalować na buzię zarówno zadowolony półuśmieszek, jak i fatalistyczną rezygnację, i rozpacz, i zmęczenie, i obojętność.

Za co lubię to popiersie

Lubię figurki, które można samodzielnie zinterpretować. Lubię malując opowiadać ludzkie historie. Dlatego tak chętnie zabieram się za każde kolejne popiersie Younga.

Recenzowanego dziś chłopca już pomalowałam. Gdy tylko go zobaczyłam w zapowiedziach, skojarzył mi się z „Elegią o chłopcu polskim” K.K.Baczyńskiego. Kto ciekaw, może go pomalowanego zobaczyć na moim blogu.

Zajrzyj też na stronę z recenzją popiersia sierżanta US Army z 1968 roku, MAIM 1/10.

2 komentarze do “Young Miniatures: USMC, Vietnam Hue 1968, 1/10”

  1. Wojtek napisał(a):

    Na wojnie walczą z reguły młodzi chłopcy, 18-19 lat. Wprawdzie na paradach rekonstruktorów widzimy często panów z „brzuszkiem”, ale wojna to maszynka do mielenia mięsa dla młodzieży.
    Dla tego to popiersie jest tym bardziej „prawdziwe”, pokazuje wojnę taką jaką jest, bez fanfaronady.

  2. figfan napisał(a):

    śWIETNE TE POPIERSIE!
    Zresztą jak Każde z Younga,chociaż jak by im się bliżej przyjrzeć ,to widać ze z jednej firmy …
    Mam aktualnie dużo Wietnamu na tapecie więc Trafiłaś Kasiu w mój gust z tym in -boxem

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *